Ołówek kontra bajery - coś o rysunku prezentacyjnym

Rysunek prezentacyjny czyli coś co jest dziś bardzo w cenie. Szczególnie u projektantów ma wiele obliczy. W sieci znajdziecie wspaniałe prace, "ręczne renderingi", bogactwo technik, nazwy markerów obrosłe legendą, techniki  podciągania szkiców w photoshopie i wiele więcej. Na blogu oczywiście o tym też będzie i to nie raz.

W pracy

Po pierwsze z powodów quasi zawodowych - studiowałem na wzornictwie przemysłowym a obecnie utrzymuję moją rodzinę z projektowania. Po drugie warto to poznać i przenieść na inne rejony posługiwania się rysunkiem jako takim. I wierzcie mi że w erze 3D i komputerów ciągle są tacy klienci którzy zanim powstanie rendering, czy wykonam pliki CAD pod maszyny CNC proszą mnie o rysunki odręczne. 

Ręczne rysowanie prezentacyjne to świetna sprawa z kilku powodów. Po pierwsze zyskujecie szybkość (o ile taki rysunek uprawiacie na co dzień). Po drugie prostych szkiców konstrukcji, produktów, opakowań, rozwiązań i co tam jeszcze wykonujecie więcej i sprawniej niż najlepszy modelarz 3D w tym samym czasie. Wreszcie po trzecie coraz mniej "designerów", grafików i innych parających się tym rzemiosłem, pracuje z klientami na podstawie rysunku - a przecież jest on najbardziej podstawowym językiem.

Dziś o pracy ołówkiem kontra bajerami.

W tym wpisie szybko pokażę na kilku ilustracjach jak pracuję nad drobnymi rysunkami. Po pierwsze - nie jestem w tym jakimś specem ani bajerantem. Nie potrafię wykonać tak atrakcyjnych prac jak moi koledzy i koleżanki po "wzorkach" czy niektórzy znajomi po architekturze. Ale nie wstydzę się tego jak rysuję, klientom to w zupełności wystarcza a pracuję sporo ok. kilkuset rysunków miesięcznie. Tylko w zeszły poniedziałek da dużej firmy projektowej oddałem ponad trzysta sześćdziesiąt rysunków - i było to w ramach stałej współpracy.

Ołówek - pracuję bardzo twardym ołówkiem 5H, czasem 3H czy 4H. Pozwala mi to myśleć konstruując formę, rysunek jest ledwo widoczny, a także mogę lekko go wzmocnić mocniej naciskając. Nie przemawia do mnie maniera rysunków na których jest gąszcz linii pomocniczych i szukanie kształtu kreśląc raz za razem. Szczerze? W zakresie perspektywy czy zamysłu rysuję od razu to co chcę i jak chcę na gotowo. To kwestia praktyki, wyczucia perspektywy i ćwiczenia. W związku z tym cenię sobie czyste i ostre podanie rysunku. Ale to kwestia osobistych gustów.

Bladziutki szkic twardym ołówkiem - od tego zazwyczaj zaczynam
Kiedy forma powstaje obrysowuję ją na gotowo cienkopisem. Pracuję albo czymś codziennym, tanim i sprawdzonym czyli żółtym rystorem, albo czymś naprawdę dobrym - UniPinem (0,5 -0,3) - są nie do zajechania i osobiście je naprawdę polecam.

Cieknopis na podrysie prowadzi się łatwiej bo nie ma błędnych linii czy niezdecydowania

Podstawowy szkic w cienkopisie jest, pora dodać światła
Kiedy rysunek jest już "w cienkopisie" pora na cień - w wielu wypadkach poprawia odbiór. Jest tu wiele sposobów, dziś testowałem markery o końcówce "pędzelkowej" Faber Castell - są dobre do detali ale nie nadają się (lub ja nie umiem) odpowiednio wyprowadzić nimi powierzchni. Zawodowcy używają ogromnych lub indywidualnie dobranych zestawów markerów o ściętej i szerokiej końcówce. Mnie na to zwyczajnie nie stać przy takim przerobie dla tego pracuję ołówkiem.

Dodanie prostych świateł podnosi czytelność formy, samo prowadzenie i równomierność zależy od narzędzia - jednak marker o końcówce typu pędzelek średnio się sprawdza.

To trochę nietypowe bo ołówek bardziej jest zarezerwowany dla rysowników niż designerów ale umiejętnie posługując się miękkim ołówkiem np. 5B-6B (8B zbytnio brudzi) mamy moim zdaniem szerszą gamę cieni i łatwiej równomiernie kryjemy płaszczyzny - ale to moje prywatne zdanie.

Kiedy rysunek mamy w cienkopisie z zaznaczonymi cieniami i światłami pora na lekkie jego wzmocnienie.
Po co? Dla czytelności, rysunek nie traci w skanowaniu czy dalszym przetwarzaniu, łatwiej go wyszparować oraz oko lepiej odczytuje formę. Obrysowuję tylko krawędzie zewnętrzne - tu sprawdzony jest nieco grubszy marker Stabilo - miękka okrągła końcówka łatwo się prowadzi.

Szybki obrys zewnętrznych krawędzi - ucina też jakieś "śmieci" z krawędzi a pracując ze zmiennym naciskiem można czasem wydobyć jeszcze coś z formy

Na koniec czasem kilkoma cieńszymi kreskami "stawiam" przedmiot lub dodaję jakiś detal, fakturę, oznaczenie szkła itd.

Czasem wystarczy kilka kresek aby zaznaczyć że coś "stoi" Unikam dodawania cieni które rzuca przedmiot jeśli tego naprawdę nie potrzeba ponieważ zbyt często są kłopotem przy dalszej obróbce czy użyciu rysunku już w komputerze
Tak wyglądają narzędzia które w tej chwili leżą tuż pod ręką. W następnych wpisach temat pociągniemy dalej prezentując inne techniki i Prawdziwych Mistrzów. A Wy jak pracujecie?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Facebook

About Us

Slider

About Me!

Popular Posts