Pierwszy Copic w stajni

Wiem, że dla niektórych zabrzmi to śmiesznie ale dziś warsztat wzbogaciłem o pierwszego oryginalnego Copica i to z serii Sketch. Dla tych co to jeszcze nie mieli tego w ręku parę słów o tym czym  jest to legendarne narzędzie. Zapraszam do mini recenzji poniżej.

Copic Sketch marker w całej okazałości
Copic to seria japońskich markerów. To co je wyróżnia to paleta barw - bardzo szeroka (blisko czterysta kolorów), tusze które mieszają się tworząc laserunkowe efekty (Various Ink) oraz możliwość napełniania. Po wyjęciu (a jak specjalną pincetą) fibrowej końcówki można wielokrotnie napełniać marker. 

Tyle teorii, teraz kilka praktycznych uwag. Marker jest dobrze wykonany, ale dla produktów japońskich to raczej przyjemna norma. Palety barw są ciekawe, można jak i w kilku konkurencyjnych systemach zaopatrzyć się w predefiniowane zestawy - np. skin tones, manga, kolory dobrane do projektowania ubrań, designu, skale szarości ciepłe i zimne itd. Oznakowanie markera jest interesujące - bardzo praktyczne jest opisanie kodem kolorystyki na zatyczkach (obustronnie) co przy przechowywaniu np. pionowo ułatwia wybranie. Dwie końcówki wymagają pewnej wprawy w operowaniu nimi, ale faktycznie działa bardzo płynnie - po prostu przyjemnie się nim pracuje.

Jak sądzę dla naprawdę dobrego efektu trzeba by stosować specjalny papier, ja pracuję na najzwyklejszym, o gramaturze 100g/m2 i nieco marker przesiąka - czyli papier jest zbyt mało kredowany lub klejony - operując starą terminologią.

Na razie przy pierwszej robocie do której go przewiduję zobaczę jak się spisuje w dłuższej pracy.

Aha - no i jeszcze cena. Producent zachwala ją jako niską (rzędu 3-4 złotych) ze względu na możliwość nawet kilkunastokrotnego napełniania. Jest to trafny argument jednak trzeba to nieco policzyć - jeśli marker kosztuje ok. dwudziestu paru złotych, a tusz ( w jednym kolorze) drugie tyle ( a czasem więcej) to łączna kwota (nawet podzielona przez ilość napełnień) jednak robi się całkiem spora. Widać to przy cenach zestawów. 

Co mogę polecić? Cóż albo rozważenie wejścia w ten system, i konsekwentnego inwestowania, albo rozważenia tańszej wersji nie napełnialnej, lub innych marek, które mam nadzieję niedługo Wam przedstawić. Poniżej kilka fotek świeżo po odebraniu przesyłki.




Copic zamknięty

Końcówka typu "pędzel"

Końcówka ścięta - to właśnie ją się wyciąga do napełniania


Szybki szkic cieniowany Copic'iem


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Facebook

About Us

Slider

About Me!

Popular Posts