Rysunkowe EDC DIY - czyli w czym się zabrać ze sprzętem w plener

Jeśli wychodzac z domu zabieracie ze sobą szkicownik, notes lub po prostu rysujecie bądź malujecie czasem w plenerze czy mieście zawsze pojawia się problem jak te wszystkie graty spakować? 

Mój standardowy zestaw to szkicownik, farbki, woda, jakies naczynie na nią, jeden dwa pędzelki, ołówek, cienkopisy, pióro i tego typu przybory.
Dobrych parę lat temu zrobiłem sobie rodzaj małego chlebaka, o którym pisałem tutaj. Głównym jego mankamentem była jednak wielkość. Stąd pojawił się pomysł na kieszonkowy wielofunkcyjny przybornik. Zapraszam na krótki opis jak samemu zrobić pojemnik na rysunkowe EDC:

Zestaw gotowy - po lewej szkicownik DIY - format A6 mieszczący się w kieszeni (także np. tylenj jeansów, czy wąskiej zwykłych  kurtek) - po prawej w pudełeczku zestaw przenośny wymiarowo praktycznie to samo co szkicownik.

Co jest w środku i jak go używam:





Tu mamy wspomniane graty jakie zazwyczaj zabieram w plener, czyli każdy wypad, w tym te miejskie również. O góry z lewej strony: podstawka na wodę + pędzle, szkicownik, przybory rysunkowe, chusteczka do wyciągnięcia nadmiaru wody,  pojemnik na wodę (po lekarstwach), puszka z akwarelami, ścinek brystolu jako prowizoryczna paleta.

I jak byśmy nie kombinowali mamy kilka elementów które trzeba po kieszeniach porozkładać. Wady takiego rozwiązania są liczne - łatwo pogubić sprzęt, przebierajac się lub przepakowując możemy coś zapomnieć, lub włożyć tak, że dostęp jest trudny. Wniosek ? najlepiej było by wszystko mieć jak to się mówi "przy dupie".


Po czterech próbach (stąd V4) powstał optymalny model - na zdjęciu powyżej.

Całość jest wycięta ręcznie ze spienionego PCV o dwóch grubościach, wymiary ma możliwie kompaktowe, tak aby pokrywały się ze szkicownikiem (108x150mm), grubość 21mm a więc szczyt moich możliwości miniaturyzacji , podyktowany zawartością. Dla wprawnego oka - zawiasy są wykonane z opasek elektrycznych legendarnych trytytek - zamki ich są od środka aby nie zawadzały.

Po kilku eksperymentach zamykana całość jest na klips biurowy duży i mocny - wszystko przemyślane

Z wierzchu mamy jeszcze czarną gumę pasmanteryjną i kawałek linki z paracordu

Linka jest narożnie wpuszczona do środka i zablokowana na końcach węzłami

Ponieważ można wyciągnąć jej zapa z obu boków daje to dużą pętlę

Można ja wykorzystac transporotowo, do powieszenia, wyciągnięcia czy przytroczenia.

Zaglądamy do środka - odpinamy klips. We wcześniejszych wersjach wszystko trzymało się na gumie, ale z racji niesymetrycznego położenia nie dawało to pełnego domknięcia pokrywy.

Gumę odchylamy na bok, lub pod spód. Wycięcia w klapie ułatwiają jej dociskanie, i nie powodują napinania na ostrej krawędzi pokrywy. Cała guma jest mocowana zszywkami od wewnątrz pudełka

Po otwarciu - nie ma nic specjalnego. Bo cała zawartość jest opatulona wyłożeniem pudełka z izolacyjnej budowlanej pianki - zapewnia to ważną rzecz podczas używania - ciszę. Tak - wszystko co mamy w środku nie lata, a jak lata to nie słychać tego - podczas spaceru po mieście czy w komunikacji jest to komfortowe iż "nie dzwonimy".

Zgoda - pianka może nie najelepiej ale skutecznie jest wykńczona - o tym za chwilę. Z boków podcięcia pod palce aby ten "język" łatwo się podnosiło do góry. Nie jest ona też na stałe przymocowana do wewnętrznej strony pokrywy - ale sami zobaczycie za moment czemu.

Podważamy tak -

Lub z tej strony

Zawarość przed nami - taa damm!

Po wypakowaniu wszystkiego mamy w takim płaskim pudełku: karteczkę jako paletę, plaster (przyzwyczajenie), fiolkę po aromatach cukierniczych na wodę, mini farbki wycięte z większych i przerobione na własne, mały klips II-gi, ucięty (skrócony) pędzelek, malutką podstawkę na wodę (z denka od opakowania po lekarstwach), cienkopis, ołówek, pędzel II-gi i rapidograf - sporo prawda?

No i zapomniałbym o szkicowniku - istotnym elemencie całości, ach - i kłębek u dołu - to chusteczka wciśnięta w podstawkę na wodę

Wróć! Oczywiście przy otwieraniu na zdjęciu zabrakło dużego klipsu - teraz mamy komplet


Działanie? Proszę bardzo - szkicownik za tylną okładkę przypinamy od wewnątrz do pokrywy dużym klipsem, a małym doczepiamy farbki i kawałek ich pokrywki jako rodzaj palety/mieszadła. Pokrywkę dałem celowo aby mozna je myło szybko zamknąć kiedy sa mokre bez brudzenia całości. Wodę wlewamy do podstawki i wyciągamy sobie chusteczkę -wszystko to plus przybory jest cały czas wewnątrz pudełka. Uwaga - wolna, lewa strona szkicownika jest luzem - nie podparta - ale nie bójta się -  jak się to trzyma lewą ręką (między wywiniętą zieloną wkadką z kieszonką a lewą stroną szkicownika to całość idealnie się układa na ręku - przy czym prawa ręka jest wolna.
Oczywiście całość rzeczy jeśli nie malujemy mieści się w środku

Duży klips jak wspominałem nie jest bez powodu dużym klipsem. Jeśi szkicownik przepniemy na front pudełka to...

Opuszczając jedno jeg ramię do środka mamy rodzaj mini "sztalugi" - w kazdym razie całość pod kątem.

Pracuje się b. wygodnie np. czekając w restauracji na zamówienie

Tak to wygląda z zewnąrz

Kluczowa sprawa - przy zapakowaniu wsztystkiego co mi potrzeba mam pojemnik o gabarytch w zasadzie drugiego szkicownika

Szkicownik ładnie przylega, na upartego można go jeszcze tą gumą od wierzchu chwycić

Cały zestaw rysunkowego EDC, mieszczący się do dwóch standardowych kieszeni, nie mówiąc o kieszeniach typu cargo np. w bojówkach czy przestrzeni w nerce lub plecaku. 
Hmmm... Nie mówię że jest to ostatnie moje słowo w dziedzinie przenoszenia szpeju, jeśli coś byście tu dodali - bardzo liczę na komentarze lub uwagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Facebook

About Us

Slider

About Me!

Popular Posts